www.horsesport.pl

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Ujeżdżenie Drągiem na nudę

Drągiem na nudę

Nie lubię zimy. I nie tylko z tego powodu, że dużo sympatyczniej jeździ się 6 koni w plus 20 jak w minus 20:-). Nie lubię – bo się nudzę. W lecie można pojechać w teren, pogalopować na wesoło czy na spacer po górkach stepem – zimą – jak uda mi się wkręcić hacele i jeszcze mam dziury w podkowach (bywa, że kowal ujeżdżeniowcom ich szczędzi :-) ) to może. Poskakać też trudniej, bo na naszej hali tylko ograniczona ilość przeszkód można się zmieścić. A i tak jestem szczęśliwą użytkowniczką dachu nad głową w zimie. No i jeszcze kłopotliwa kwestia podłoża w wielu miejscach. Ile tego ujeżdżenia można ćwiczyć – po 2 miesiącach deptania w kółko – nudno mi:-( A Wam?

I wtedy przypominam sobie o CAVALETTI i o różnorodności ćwiczeń przy ich użyciu.
Obserwując różnych trenerów na placu, zauważyłam, że dzielą się oni z grubsza na 2 grupy. Pierwsza układa drągi tak aby koniowi nie przeszkadzały – czyli idealne odległości. Drudzy tak kombinują, aby dragi leżały na granicy aktualnych możliwości konia – czyli aby musiał się wysilić. Ja wolę ten drugi sposób. Niejednokrotnie znane mi konie o słabym lub średnim kłusie pokazywały na co je naprawdę stać – właśnie na cavaletti.
Chcę pokazać kilka pomysłów – które być może zastosujecie na halową nudę.

Uwagi ogólne.
Przede wszystkim ma to być zabawa poprawiająca siłę, zwinność i gibkość naszego pupila. Aby ćwiczenie przyniosło korzyść musi być ono przeprowadzone w tak zwanej przeze mnie postawie „półżucie” – czyli wciąż okrągłe, ale zdecydowanie niższe ustawienie głowy i szyi – tylko wówczas będziemy mogli wymagać od konia wysokich i okrągłych kroków.

Krótka dygresja: Dlaczego wygodniej i efektywniej płynąć kraulem z głową opuszczoną (pod wodą) – bo tylko wówczas dajemy dużą swobodę naszym ramionom i łopatkom – sprawdźcie sami na sucho, jaka to różnica. Łatwo wówczas zrozumieć, że nisko opuszczona głowa ułatwia koniowi stawianie wyniosłych i okrągłych kroków oraz  szanowanie drągów i nie tłuczenie po nich.

Dawniej uczono mnie, że jeżeli dragi to wyłącznie półsiad. Teraz jednak bardzo lubię jeździć po cavaletti w kłusie anglezowanym. Ważne, aby nagle nie zmieniać ułożenia naszego środka ciężkości przed stawianym koniowi  zadaniem – zachować wciąż ten sam rytm ruchu (patrz skala wyszkolenia). Dla bardziej zaawansowanych – także pełny siad – ale musicie wykazywać się już dużą elastycznością i umiejętnością podążania za koniem.

Ostatnia rzecz to tempo – wiele koni przyspiesza na koziołkach – taka ucieczka często jest spowodowana brakiem równowagi u konia i/lub jego emocjami. Zatraca się wówczas prawdziwy cel ćwiczenia – koń musi mieć czas aby zgiąć po kolei wszystkie piętra stawów (od pęciny do stawu krzyżowo-biodrowego) i gimnastykując je wzmacniać. Na precyzję i szacunek do drąga koń też ma wtedy więcej czasu.
Więc pamiętajcie – nie pędźcie po drągach!!!

Trochę liczb.
Drągi na stęp układamy 80-100 cm, na kłus 130 -150 cm, na galop 3 – 3,50m.
Wysokości: poczynając od leżących na ziemi, poprzez  15-20 cm  do nawet 50 cm u dobrze wytrenowanego konia, który dobrze radzi sobie już z niższymi wysokościami.

Ja, z przyczyn praktycznych, mam własna miarę – krok i stopa na kłus (mam 160 cm. wzrostu) i od tego zaczynam, potem obserwuję jak radzi sobie mój podopieczny i w zależności co chcę osiągnąć – rozsuwam lub zwężam, dodaję ilość lub zmniejszam.

333_1

Czyli zaczynamy od jazdy po linii prostej i bawimy się odległościami – płasko i coraz dalej – może dojdziemy do kłusa wyciągniętego. Podnosząc do góry i skracając odległości – świetna gimnastyka dla pleców i może kiedyś z tego będzie kłus zebrany dobrze zbalansowany:-)

Zagalopowanie na końcu.
Doskonałym ćwiczeniem na poprawę wyrazistości zagalopowania i koordynację pomocy jeździeckich jest ćwiczenie tego elementu właśnie tuż po ( właściwie prawie na ostatnim) koziołku, drągu. Macie wówczas bardzo dobrze podstawionego i zaangażowanego konia, który może użyć tych cech do dobrego zagalopowania. Trudniejsze, ale dobre ćwiczenie.
Dalej połóżcie drągi po okręgu – szerzej po zewnętrznej, węziej po wewnętrznej stronie. Wpierw 3 – potem 5.... a co powiecie na całe kółko z drągów – to już bardzo trudne, ale wykonalne:-)

Pamiętajcie, że praca na dragach jest dla konia bardziej męcząca niż po płaskim, więc nie przesadzajcie z jej długością – optymalnie byłoby DO 20 minut i jeszcze oczywiście przerwy pomiędzy nawrotami.

A teraz kilka rysunków-propozycji:

333_2

333_3

333_4

I tak możemy dobrze przepracować zimę:-)
Powodzenia


321

O autorze:

"Już jako dziecko pytana, co będę robić w życiu (to jedno z najgłupszych pytań, jakie znam) bez chwili wahania odpowiadałam, że będę baletnicą w ZOO. Jednak, jako że nie każdy może być baletnicą - to temat baletu odpłynął, choć... może w pewnym sensie pozostał. Wielu ludzi nazywa ujeżdżenie tańcem z koniem. Znalezieniem wspólnej linii ruchu z tym wspaniałym zwierzęciem.

A ZOO? Nigdy nie brałam pod uwagę innego kierunku studiów, jak weterynaria - skończyłam ją, ale jako że życie weryfikuje nasze plany i marzenia, to odkryłam, że ja chcę mieć kontakt ze zdrowymi, a więc zadowolonymi, uśmiechniętymi końmi.

Swoją przygodę z końmi zaczęłam w wieku 11 lat. O samego początku miałam okazję uczyć się od najlepszych. To, jakim jestem jeźdźcem, zawdzięczam m.in. Pani Wandzie Wąsowskiej, Ani Bienias, Annie Piaseckiej, Halinie Gronowskiej, Krzysztofowi Tomaszewskiemu, Janowi Żółkiewskiemu i Markowi Głuchowskiemu.

Bardzo wiele nauczyłam się również pracując w stajni sportowej w okolicach Wiednia, gdzie miałam możliwość codziennej pracy z końmi Grand Prix oraz Św. Jerzy."

Dorota Urbańska - zawodniczka i trenerka
www.dorotaurbanska.pl