| Spis treści |
|---|
| Kombinacje - dwa razy większy problem? |
| Tekst źródłowy (ang.) |
| Wszystkie strony |
Więcej niż dwa razy większy, ponieważ dwa skoki są same w sobie dwa razy większym problemem, ale przy kombinacjach mamy połączony efekt.
Przy pojedynczej przeszkodzie, jeśli dojazd i skok będą nieudane, nie będzie to zbyt dużym problemem, ponieważ masz czas się pozbierać i przygotować do następnego skoku, ale w kombinacji może zdarzyć się, że pokonasz pierwszy skok czysto, ale nie będziesz w stanie oddać następnego skoku. Nie tylko musisz pokonać przeszkodę czysto i poprawnie, ale też musisz skoczyć ją tak, aby koń mógł swobodnie pokonać następną.
Ponadto jest większa presja na jeźdźca i na konia, aby dobrze wyliczyć dystans do przeszkody. Jeżeli podjedziesz za blisko, twój koń skróci wykrok, wyskoczy do góry, wyląduje blisko i niezdarnie, zrobi foulee i będzie zbyt daleko od następnej przeszkody - albo skoczy z daleka, spłaszczając skok, albo spróbuje podejść bliżej, ale wtedy zrobi foulee i albo odbije się spod samej przeszkody, albo poczuje, że nie da rady i zatrzyma się.”
Jest to więcej niż dwa razy większy problem na wiele sposobów, ale dobrą stroną jest to, że jak wskoczysz w kombinację poprawnie, nie masz problemu z dystansem, ponieważ odległość jest ustawiona dla konia. Jeżeli oddasz prawidłowo pierwszy skok, to tak jakbyś już pokonał dwie przeszkody -masz wyliczone dwie odległości.
Kiedy mówimy o kombinacjach albo liniach, wyliczenie odległości nie jest problemem, ponieważ mamy plan. Oglądając na parkurze kombinację - lub linię - masz plan. Może to być zamiar wjechania stałym tempem, lub rozjechania do przodu pierwszej przeszkody, kiedy dystans jest długi, albo odwrotnie- wjechania w kombinację na zebranym koniu, kiedy dystans jest krótki.
Starasz się trzymać tego planu najlepiej jak potrafisz. Nie próbujesz zobaczyć odległości w kombinacji - trzymasz się planu, i jeśli wykonasz go dobrze, masz problem za sobą. Jeśli dystans jest nieco za długi, pokonujesz pierwszą przeszkodę mocniejszym tempem, koń ląduje, nabiera impetu, robi foulee i oddaje następny skok. Jeśli oddasz pierwszy skok w kombinacji z krótkim dystansem na mocno zebranym koniu , ten zrównoważy się i odda następny skok. Jeśli dystans jest trochę długi, a wejdziesz krótkim skokiem , można to jeszcze naprawić, jeśli zaraz po lądowaniu wzmocnisz działanie łydki.
Podobnie, jeśli wejdziesz dużym skokiem w kombinację o krótkim dystansie między przeszkodami, możesz nadal poprawnie skoczyć drugą przeszkodę, jeśli zaraz po skoku odchylisz się do tyłu, skrócisz konia, i wyraźnie dasz mu do zrozumienia, że jest krótko. To zadziała, jeśli tylko nie rozjedziesz kombinacji za mocno do przodu, spłaszczając skok, albo nie skrócisz konia za bardzo.
Normalnie zakładamy, że amatorzy nie będą sobie radzili w kombinacjach o trudnych, niepasujących odległościach. Wszystko się zazwyczaj wyjaśnia na pierwszej przeszkodzie w kombinacji, do której odskok nie pasował. Szczery koń sobie poradzi, ale potem nie może oddać drugiego skoku, może się przestraszyć i to z reguły prowadzi do gwałtownego pogorszenia formy.
Horse Sport: Jak pracować nad tym na treningach?
Jeśli mówimy o amatorach, należy obniżyć swoje standardy .Należy założyć, że kiepsko rozjedziesz kombinację- nie najgorzej jak to możliwe - ale dystans będzie średnio lub źle pasował. Ćwiczymy na wysokości, którą koń może pokonać w takiej kombinacji przy średniopasującym dystansie. A więc nie będzie to przeszkoda metr czterdzieści, a np. 90 cm.- zależnie, o jakim poziomie amatora mówimy.
Więc pytanie brzmi: czy przy twojej jeździe przeciętnej lub nieco poniżej przeciętnej koń będzie w stanie pokonać kombinację? Jeśli myślicie „będą musieli dojechać idealnie, inaczej koń nie pokona kombinacji”- to nie powinni być na to namawiani. Należy założyć, że nie pojadą idealnie, a w najlepszym razie, pojadą nienajgorzej.
Dla początkujących jeźdźców kombinacje powinny być ustawione łatwiej. Często trenujecie dzieci na kucach, które mają krótszy wykrok, i musicie zrozumieć jak trudno jest takiemu małemu kucowi skakać na normalnych dystansach. Wyobraźcie sobie, że jedziecie na swoich normalnie galopujących koniach i wszystkie odległości macie jakieś 60-90cm dłuższe - jak bardzo by to utrudniło pracę? Jeśli nie dojedziecie do takiej kombinacji mocnym galopem, albo dystans nie będzie pasował, to wasz koń nie będzie w stanie jej pokonać. Takie właśnie zadanie stawia się kucowi, który ma jechać kombinacje o normalnych odległościach.
Myślę, że dla gospodarzy toru budowanie parkurów, zwłaszcza dla juniorów, którzy często jeżdżą na czymś pomiędzy koniem a kucem, jest bardzo trudne. Ogólnie dobrze jest ustawiać szeregi na dwie foulee, stawiając stacjonatę jako ostatnią, tak, żeby kucyk mógł przeskoczyć, nawet jakby mu nie pasowało, bez ryzyka uderzenia się o tylny drąg oksera.
H.S.: Czy trudniejsze są kombinacje złożone z oksera i stacjonaty czy z dwóch przeszkód tego samego rodzaju?
Takie i takie są trudne. Dwie stacjonaty zwiększają wszystkie aspekty przeszkody pojedynczej. Problem równowagi i tempa potrzebnego by pokonać pojedynczą stacjonatę jest powiększony w szeregu z dwóch stacjonat. Jeśli wskoczysz w kombinacje płasko i dalekim skokiem, może ci się udać przy pierwszym skoku, ale nie na drugim. Równowaga i zebranie galopu, odległość, a także wszystkie rzeczy, o których mówiliśmy przy skakaniu stacjonat, mają jeszcze większe znaczenie przy skakaniu szeregu z dwóch stacjonat.
Z drugiej strony, przy dwóch okserach mają większe znaczenie wszystkie rzeczy ważne przy skakaniu pojedynczego oksera - galop do przodu, mocno odbijający się od ziemi.
Przy kombinacji stacjonata-okser powinno się mieć równowagę jak przy dojeździe do stacjonaty, ale tempo jak przy jeździe do oksera. Odskok jak przy stacjonacie, ale trochę więcej impulsu niż jakby się dojeżdżało do pojedynczej przeszkody.
Przy kombinacjach okser-stacjonata, skacząc okser musisz już myśleć o tym, żeby po skoku się wycofać, tak żeby koń się skrócił i miał trochę więcej miejsca żeby skoczyć stacjonatę. Ale musisz też pamiętać o tym, żeby nie zacząć skracać za wcześnie, bo koń może oddać krótszy skok na okserze. Trzeba zachęcić go do oddania pełnego skoku na okserze, ale kiedy wyląduje, należy wycofać ramiona, wyhamować, lekko zamknąć rękę, mocno skrócić galop i dać mu miejsce na następny skok, tak żeby nie „rozsypał się” na stacjonacie.
H.S.: Czy potrójny szereg to tylko dodanie nowego elementu?
Założenia są dokładnie takie same, problemem jest połączony efekt, tak samo jak podwójny szereg łączy trudności związane z dojazdem do dwóch przeszkód pojedynczo. Potrójny szereg łączy jeszcze dodatkowo trudności związane z dojazdem do tego dodatkowego elementu.
Powiedzmy, że gospodarz toru chce przetestować możliwości jeźdźców i ustawił duży, wymiarowy okser jako ostatnią przeszkodę w potrójnym szeregu. Wielu jeźdźców popełnia błąd myśląc: w porządku, ostatnia przeszkoda jest duża, muszę wjechać w tę kombinację naprawdę mocno, tak żeby mój koń dał radę wyskoczyć.
W rzeczywistości takie podejście daje niemal dokładnie odwrotny efekt od zamierzonego: jest on taki, że oddajesz pełny skok na pierwszej przeszkodzie, jaka by ona nie była, więc podchodzisz za blisko pod drugą przeszkodę, co wycofuje konia, oddajesz krótki skok i w ten sposób masz za daleki dystans do ostatniego skoku.
W takiej sytuacji idealny jest wręcz trochę za wolny dojazd. Jeśli podejdziesz bliżej pod pierwszą przeszkodę, pojedziesz do przodu do drugiej i dystans do ostatniej wyjdzie sam. Odwrotnie jest przy kombinacjach, w których ostatnią przeszkodą jest wysoka stacjonata. Wtedy lepiej pojechać mocno do pierwszej przeszkody, wycofać od razu po pierwszym skoku. Dzięki temu koń powinien skrócić się przy bliskim dojeździe do drugiego członu i łatwiej go szybko wycofać potem. Trzeba rozumieć dynamikę skoku konia i zjawiska fizyczne z tym związane- jak to wszystko działa.
Często przy odrobinie szczęścia może się udać skok ze złego dojazdu na pojedynczej przeszkodzie, rzadziej na podwójnym szeregu i jeszcze rzadziej na potrójnym.
Kombinacje na przykładach

Patrząc na to zdjęcie, na którym jeszcze nie widać nawet miejsca odbicia, widzimy, że koń ma bardzo wysoki, zebrany i skrócony galop. Jeździec siedzi wyprostowany, koń ma uniesiony przód a zad podstawiony, po czym można poznać, że dojeżdża do kombinacji, a nie do na przykład triplebaru lub rowu z wodą. Jest mocno pozbierany, co jest najlepszym sposobem wejścia w kombinacje - nie wpadać w nią na rozciągniętym koniu, ale wejść w nią na podstawionym koniu.

To zdjęcie niewiele nam mówi, widzimy że koń się zbliża do przeszkody i że nie jest rozciągnięty. Patrząc na galop a także na odbicie, możemy powiedzieć, że jeździec nie rozjeżdża konia do przodu. Wygląda na to, że nie za bardzo obawia się tylnego drąga. Ma konia podporządkowanego, idącego aktywnie do przodu.



Na samym skoku widać to co ja nazywam średnim odpuszczeniem, rodzaj automatycznego odpuszczenia wodzy- nie za dużego. I znowu, nie martwi się tylnym drągiem i nie rozjeżdża konia do przodu, choć zapewne jedzie trochę bardziej do przodu niż gdyby skakał stacjonatę.



Jest już przy następnej przeszkodzie, tym razem bardzo niewiele odpuszcza wodze, i widzę, że w miarę jak koń skacze, jeździec trochę zostaje za ruchem konia, i upewnia się że koń nie odda zbyt dużego skoku na tej stacjonacie. Przy lądowaniu właściwie siedzi w siodle - najwyraźniej widzi, że dystans do trzeciego członu jest dość krótki - jest całkiem wyraźnie poza ruchem konia.

Wygląda na to że skaczą tego oksera bardzo swobodnie. Jeździec odpuścił trochę bardziej wodze - jak zazwyczaj się robi na wyjściu z kombinacji. Kiedy jest jeszcze jeden element do pokonania trzeba mocniej zrównoważyć konia, w tym wypadku jeździec wypuścił mocniej rękę, i koń pociągnął szyją w dół. Oceniając sposób, w jaki jeździec pojechał tę kombinację można powiedzieć, że wjechał mocno zebranym galopem, nie oddał zbyt dużego skoku na pierwszej przeszkodzie ani nie gonił do niej konia. Do środkowego członu miał normalny dystans, ale martwił się krótką odległością do trzeciego, więc został lekko poza ruchem konia. Po tym krótkim skoku dystans już pasował, więc spokojnie dojechał do ostatniej przeszkody i odpuścił wodze wychodząc z kombinacji.
O autorze:
George Sanna to czynny zawodnik i bardzo wzięty trener konkurencji skoków. Na swoim koncie ma starty na dwóch olimpiadach (w Seoulu i Los Angeles) i wysokie lokaty w MŚ w skokach. Przygodę z jeździectwem zaczął w wieku 12 lat. Zapytany, dlaczego wybrał właśnie ten sport, odpowiada krótko: "Mój ojciec był trenerem...". Mówi również, że ojciec miał największy wpływ na jego karierę zawodową.
Największe osiągnięcia:
Olimpiady:
1988 Seoul, KOR, skoki - 28 miejsce (indywidualnie), 10 (drużynowo)
1984 Los Angeles, CA, USA - 36 (indywidualnie), 9 (drużynowo)
World Equestrian Games:
Jumping 1990 Stockholm, SWE Team 13
Mistrzostwa Świata:
Jumping World Cup Pacific League - Australia 2005 Mallala - 2 4.0 (indywidualnie)
Jumping World Cup Final 1993 Gothenburg, SWE - 3 (indywidualnie)
Jumping World Cup Final 1989 Tampa, FL, USA - 22 (indywidualnie)


